-Ja.. dałam jej kurtkę, była zmarznięta... nie wiedziałam że skoczy, powiedziała zanosząc się płaczem. Chłopak przytulił ją jeszcze mocniej, i pocałował w czoło.
-To nie twoja wina. Z nami nie może się tak stać, to z Perrie..
-Nie mów nic powiedziała dziewczyna, za bardzo Cię kocham żeby o tym pamiętać powiedziała wtulając się w jego tors.
-Ja też Cię kocham powiedział i pocałował ją. Przez 15 minut siedzieli tak wtuleni w siebie. Milczeli ale wewnątrz byli bardzo szczęśliwi, wiedzieli że już nic nie jest w stanie ich rozdzielić. Wreszcie Mulat przerwał cisze i wyciągnął telefon z kieszeni.-
Jej też trzeba pomóc... powiedział wybierając numer policji . Po 10 minutach syreny wyły coraz głośniej, wreszcie dojechały na miejsce, komisarz zadał im kilka minut i puścił wolno, jednak dwójka przystanęła na chwilę i w ciszy pożegnała tę biedną dziewczynę. Potem trzymając się za ręce odeszli nie zważając na otaczający ich świat. Mieli w głębokim poważaniu miliony samochodów, odlatujący samolot, a nawet staruszkę tańczącą sambę z jakimś nastolatkiem na środku sklepu. Cieszyli się chwilą, a wszystkie wydarzenia z przeszłości puścili w nie pamięć. Zaczęli wszystko od nowa, a na potwierdzenie, zaręczyli się 25 grudnia, w jakimś zaśnieżonym parku, na skraju miasteczka...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz