Rano obudziły mnie promienie słoneczne przedzierające się przez... Em? No właśnie o to chodzi, że to nie one mnie obudziły. Wczesne, powtarzam wczesne pukanie, przepraszam walenie! do drzwi były sprawcą mojej pobudki i na prawdę przeklinam osobę, która ośmieliła zbudzić mnie o 3:26 w tę cudowną, wrześniową noc.
-No idę! krzyknęłam i nie zważając na to, że nadal leżę w łóżku machnęłam ręką. Jak to na mnie przystało ręka uderzyła w kant szafki i rozcięła mi nadgarstek.
-Cholera jasna Naomi! Pomóż mi!
-Ale co się...
-Naomi! Super tego brakowało omdlenia... I to denerwujące pukanie!
-Chwila no! powiedziałam i zwlokłam się z łóżka. Otworzyłam drzwi, a mym oczom ukazali się Zayn i Liam.
-Nie wnikam co to za najście, ale przez nie rozwaliłam nadgarstek, a moja współlokatorka zemdlała, więc z łaski swojej pomóżcie. Powiedziałam i wpuściłam ich do środka.
-To nie wygląda najlepiej. Ja spróbuje obudzić Naomi, a ty Zayn jedź z Van do szpitala.
-Jasne, daj kluczyki. Liam rzucił mulatowi kluczyki, a ja w pośpiechu postanowiłam przebrać chociaż spodnie.
-Przepraszam Cię.
-Za co? Że jestem totalną niezdarą? Uwierz nie twoja wina rzekłam i oboje wybuchnęliśmy śmiechem.
-No tak ale wina leży po połowie, rzucił brunet i zatrzymał się na parkingu przed szpitalem.
-Chodź powiedział i otworzył drzwi swojego pięknego auta.
Weszliśmy do dużego budynku, wokół nas kręciło się wielu lekarzy, pielęgniarek, a przede wszystkim pacjentów.
-A tobie niewiasto co się przytrafiło? spytała mnie wysoka i szczupła kobieta o blond włosach i dużych zielonych oczach.
-Uderzyłam ręką w szafkę proszę pani.
-Rozumiem, chodź ze mną, rzekła i wskazała ręką drogę do jednej z sal. Przytaknęłam głową i poszłam za kobietą. Dotarliśmy na miejsce. Pielęgniarka przemyła mi nadgarstek wodą utlenioną i przyłożyła do niego wacik.
-Teraz ruszaj do gabinetu pani Krzyżanowskiej, ona zadecyduje co z tobą zrobić.
-Krzyżanowska słyszałam już to nazwisko dam sobie rękę uciąć. Rzekłam do mulata, a ten mało co nie poskładał się ze śmiechu.
-No tak.. rzekłam i spojrzałam na wciąż zakrwawioną rękę.
-Jesteś prze zabawna powiedział i uśmiechnął się.
-Wydaję mi się że są to przebłyski jawnej głupoty i sklerozy z mojej strony ale dzięki.
Przeszliśmy do dużego gabinetu. Usiadłam na jednym z krzeseł. Pani doktor opatrzyła moją rękę i owinęła ją bandażem elastycznym.
-Tym razem obejdzie się bez szwów, możesz ruszać z chłopakiem do domu.
-Ee to nie mój chłopak rzekłam zakłopotana
-Mam dziewczynę odpowiedział szybko Zayn, się znaczy inną.
-No widzi pani rzekłam i obdarzyłam kobietę uśmiechem.
-Tak czy inaczej pasujecie do siebie powiedziała i wstała z krzesełka.
-Miło było was poznać. Ciebie chłopcze kojarzę ale na prawdę nie przypominam sobie skąd.
-Dziękuje pani do zobaczenia rzekłam i
razem z brunetem opuściłam gabinet,
a następnie szpital.
.jpg)
Otwierając drzwi do pokoju ujrzałam Liama wycierającego pozostałe strumienie krwi z podłogi.
-Nie trzeba było.
-Ty z tą rączką nie wiele zdziałasz, z Naomi... sama wiesz jak reaguje na widok tej wydzieliny.
-Dziękuje Ci powiedziałam i przytuliłam go do siebie.
-Nie ma za co i polecam się na przyszłość rzekł i pokazał szereg swoich białych ząbków.
-A właśnie gdzie ten rudzielec polazł i samego Cię zostawił?
-Siedzi u swojego chłopaka.
-A no tak. E czekaj że jak!! krzyknęłam razem z Zaynem. Liam zaśmiał się i pokręcił głową:
-Wy zawsze tak razem? To znaczy odpowiadacie?
-Nie,
-I znów to samo jesteście cudowni w całości rzekł Li i uśmiechnął się.
-Pozwólcie że dokończę kiedy Naomi zemdlała poszedłem po Maksa ten mało co nie skręcił nogi gdy się dowiedział że straciła przytomność. Dobił do framugi nabił sobie guza, Naomi odzyskała przytomność przyłożyła Maksowi lód do jego cudownej główki i się pocałowali. No i tak jakoś siedzą teraz u niego. Rozumiecie prawda.
-No.. powiedziałam znów równocześnie z Zaynem. Liam tak rozbawiony sytuacją opadł na łózko ja celnie trafiłam go poduszką. Ten oburzony że oberwał w głowę postanowił mi oddać, z czasem Zayn też się przyłączył i urządziliśmy małą bitwę na poduszki. Po skończonej `bitwie` rozejrzałam się po pokoju.
-Teraz wy sprzątacie! krzyknął przerażony bałaganem Liam i opuścił pomieszczenie.
_______________________________________________________
Siemka ziomusie moje kochane<3<3
Rozdział 4 jest;) Mam nadzieje że się spodoba.
Proszę o komentarze dziękuje za poprzednie. Myślę że następny po 4;* Oliii<3
Cudny<33
OdpowiedzUsuń