wtorek, 13 listopada 2012

Epilog

Ciało bruneta osunęło się na ziemię, powodując silne uderzenie głową w asfalt. Jednak nie bolało go to, bolała go wewnętrzna pustka która była spowodowana widokiem skoku dziewczyny z mostu. Jego uwagę zwrócił jednak trzask butelki. Nieśmiało odwrócił się aby potem ujrzeć tę samą dziewczynę siedzącą a butelką wina tuż przy barierce mostu. Dziewczyna nie była niczego świadoma, jednak panika którą zasiała dziewczyna skacząca w dół dawała swoje znaki. Trzęsła się z zimna, a jej twarz zbledła. Mulat szybko wstał z ziemi i podbiegł do dziewczyny przytulając ją z całej siły. 
-Ja.. dałam jej kurtkę, była zmarznięta... nie wiedziałam że skoczy, powiedziała zanosząc się płaczem. Chłopak przytulił ją jeszcze mocniej, i pocałował w czoło.
-To nie twoja wina. Z nami nie może się tak stać, to z Perrie..
-Nie mów nic powiedziała dziewczyna, za bardzo Cię kocham żeby o tym pamiętać powiedziała wtulając się w jego tors. 
-Ja też Cię kocham powiedział i pocałował ją. Przez 15 minut siedzieli tak wtuleni w siebie. Milczeli ale wewnątrz byli bardzo szczęśliwi, wiedzieli że już nic nie jest w stanie ich rozdzielić. Wreszcie Mulat przerwał cisze i wyciągnął telefon z kieszeni.-
 Jej też trzeba pomóc... powiedział wybierając numer policji . Po 10 minutach syreny wyły coraz głośniej, wreszcie dojechały na miejsce, komisarz zadał im kilka minut i puścił wolno, jednak dwójka przystanęła na chwilę i w ciszy pożegnała tę biedną dziewczynę. Potem trzymając się za ręce odeszli nie zważając na otaczający ich świat. Mieli w głębokim poważaniu miliony samochodów, odlatujący samolot, a nawet staruszkę tańczącą sambę z jakimś nastolatkiem na środku sklepu. Cieszyli się chwilą, a wszystkie wydarzenia z przeszłości puścili w nie pamięć. Zaczęli wszystko od nowa, a na potwierdzenie, zaręczyli się 25 grudnia, w jakimś zaśnieżonym parku, na skraju miasteczka... 

                                         KONIEC!

Dziękuje wszystkim którzy za mną wytrzymywali, dzielnie czytali losy bohaterów, nie zatracili się w biegu wydarzeń, komentowali, odwiedzali, oddawali głosy w ankiecie. Dziękuje...

Jesteście wspaniali. Zapraszam na nowy blog, też o chłopcach, z nową przygodą pozdrawiam i jeszcze raz wam wszystkim dziękuje;**

 Nowy blog

niedziela, 4 listopada 2012

Organizacyjnie

                                          Hej misieee♥♥♥

Jest sprawa, wspominałam wam już że zakładam nowego bloga i że nie będzie o chłopcach.. jednak siła która mnie do nich przyciąga jest o wiele większa i tak o to zaczynam jazdę z nowym blogiem możecie tam już ujrzeć:-Bohaterów-Prolog-Rozdział pierwszySerdecznie was zapraszam na: nowego blodzaaaa Miłego czytania;) Pozdrawiam i życzę miłej nauki.. no bo nas piękny weekend...znów dobiega końca trzymajcie się ciepło!;*** Olii

środa, 31 października 2012

Siedemnasty

-Niall? Co ty.. co ty wygadujesz spytałem nieco zaniepokojony aktualnym stanem blondyna.
-Irlandia. Ty i Vanessa, a no właśnie czemu ona sama zakupy robi? Spytał z groźbą w głosie.
-Zaraz, chwila co! Wydarłem się podskakując.
-Mam przeliterować?
-Niall posłuchaj mnie uważnie. Jak wiesz Vanessa miała wypadek, nic nie pamięta...
-I co ma z tym wspólnego moja kochana Irlandia?
-Słuchaj! Will... on ją porwał, w jego mieszkaniu znaleźliśmy cały pokój w jej zdjęciach, proszę ściągnij ją jakoś do twojego domu, on nie może jej znów zabrać. Proszę.. zrób coś. Powiedziałem a po moich policzkach spłynęły łzy. Ja.. zaraz przylecę.. samolotem ale proszę.. proszę zatrzymaj ją...

Z perspektywy Willa:
-Halo, Perrie? Nabrali się blondyn próbuję zabrać Vanessę. Zayn przyleci samolotem o 19:23 czekaj na lotnisku. Oni też tam będą, Vanessa was zobaczy, a wtedy zrozumie że ten idiota jej nie kochał.
-Jasne, czekaj nie daleko zabierzesz ją jak nas zobaczy. Powiedziała blondynka i rozłączyła się. Byłem taki szczęśliwy... Vanessa.. wreszcie będzie moja. Wreszcie.. Wyszedłem spokojnie z supermarketu zauważając że blondyn wychodzi z brunetką. Była przestraszona.. idealnie..


Z perspektywy Zayna:
Jak najprędzej wybiegłem z domu z Harrym i Louisem. Pojechaliśmy na lotnisko. Kupiliśmy bilety na najbliższy samolot i po 40 minutach siedzieliśmy na miejscach. Denerwując się co chwila przeczesywałem włosy ręką.
-Będzie dobrze, zobaczysz. Powiedział Harry gładząc mnie po plecach.
-Gdyby nie moja głupia zazdrość...
-Daj spokój, było minęło powiedział Lou prostując nogi.
Po godzinie samolot wylądował a ja pełen nadziei wybiegłem z samolotu. Po drodze dobiłem do jakieś dziewczyny.

Z perspektywy Vanessy:
Kiedy mój narzeczony wysłał mnie do sklepu przytrafiło mi się coś dziwnego.. obcy dla mnie chłopak zaczepił mnie mówiąc, że jesteśmy przyjaciółmi, a mój chłopak czeka załamany w Londynie. Nic z tego nie rozumiałam, Will mówił coś innego... Przecież nie okłamałby mnie. Chłopak puścił wtedy z odtwarzacza piosenkę, którą już kiedyś słyszałam, kiedy wyciągnął z portfela małe zdjęcie Mulata przez głowę przeleciały mi urywki wspomnień.. i wtedy wszystko już pamiętałam.. pocałunek z Harrym.. ten wypadek.. a potem masa ludzi nade mną nie wiadomo jakiego pochodzenia. Czułam się pusta.. nic nie wiedziałam. Wreszcie pojawił się Will.. powiedział że byliśmy zaręczeni i kiedy do niego szłam dobił do mnie pijany kierowca... Pomimo tego nic do niego nie czułam, był dla mnie kimś obcym.. a teraz.. wszystko rozumiem. tak wiele bym dała za chociaż jedno słowo wypowiedziane z jego ust.. za chociażby najmniejszy gest, jedną chwilę..
-Niall? Spytałam a chłopak z radości wziął mnie na ręce i kręcił się w kółko.
-Nawet nie wiesz jak tęskniliśmy! krzyknął czochrając mi włosy.
-Kocham Cię powiedziałam i przytuliłam przyjaciela jak najmocniej potrafiłam.
-Teraz chodź, ktoś na Ciebie czeka. Powiedział ciągnąc mnie za rękę. Po 20 minutach spaceru wiele się wyjaśniło. Jednak teraz najbardziej w świecie chciałam utonąć w ramionach Zayna.. kiedy zauważyłam nadlatujący samolot moje serce prawie wyskoczyło.. Wreszcie wylądował. Wysunęły się schody i wtedy go ujrzałam...wybiegł z samolotu by zaraz potem złożyć pocałunek na ustach innej kobiety... Zapłakana opuściłam lotnisko biegnąc przed siebie...

Z perspektywy Zayna:
-Wysiadłem szybko z samolotu.
-Kochanie.. powiedziała Perrie namiętnie mnie całując.
-Odejdź! Nic nas nie łączy powiedziałem i ujrzałem postać zapłakanej dziewczyny... tej cudownej, brunetki za którą szalałem. Pobiegłem szybko za nią.. niestety zgubiłem ją.. Po kilkunastu minutach dotarłem do mostu. Pod nim ciągnęła się wielka, szumiąca rzeka. Na barierce ujrzałem dziewczynę o czarnych włosach, z kurtką którą podarowałem Vanessie...
-Niee!!!!!!!!!!! Skarbie.. wykrzyczałem, ale było już za późno..



**************************************************************
No hejaaa;** Rozdział jest okropnisty xD ale cóż coś napisać trzeba za te magiczne
1500 wyświetleń;) Dziękuje wam. Zastanawiałam się czy to nie będzie ostatni rozdział ale
wpadłam na coś lepszego. Jeśli chcecie wiedzieć co dalej 2 komenciaki pod tym rozdziałem *_*
Ps: Oglądałyście ten prze boski hiszpański program z chłopcami? Ja tak był genialny! I te posypki<3
Pare fotek z tego wydarzenia;)














piątek, 26 października 2012

Szesnasty♥♥♥

Jak tylko zadzwonił telefon pojechałem do szpitala. Obok sali Van ujrzałem wielu policjantów, jakiś ludzi od pobierania odcisków.. laborantów... Postanowiłem zapytać jednego z nich co będzie z moją dziewczyną:
-Dzień dobry. Mógłbym wiedzieć kiedy do cholery będzie coś wiadomo!
-Przykro mi, jak na razie zbieramy dowody.. nie wiadomo kto uprowadził panią Vanessę. Odciski palców podamy analizie.. Wściekły odszedłem od zbiorowiska i pojechałem do domu. Wchodząc zamknąłem za sobą drzwi i załamany osunąłem się na ziemię, chowając głowę w dłoniach.
-Vanessa wracaj... nie daję rady.. powiedziałem a po moim policzku spłynęła łza. W tym samym momencie do salonu wszedł Harry.
-Ja.. ja już pójdę powiedział udając się w stronę schodów.
-Nie. Zaczekaj.
-Vanessa... ona.. ktoś ją porwał proszę pomóż mi powiedziałem i przytuliłem się do loczka tonąc we łzach.
-Ale jak to.. to nie możliwe.. znajdziemy ją obiecuje powiedział chłopak klepiąc mnie po ramieniu.
-Może.. powiedział biorąc do ust łyk soku pomarańczowego.
-Może pojedziemy do Willa. Pomoże nam w poszukiwaniach.. albo doradzi, przecież jego ojciec to policjant.
-Stary, kocham Cię! krzyknąłem i otworzyłem drzwi wejściowe...Tak jak ustaliliśmy pojechaliśmy do Willa, droga zajęła nam nie całe 30 minut. Z dostaniem się do domu było gorzej.. Przez 15 minut pukaliśmy do drzwi, dzwoniliśmy... ale nikt nie odpowiadał. Zauważyłem jednak że okno jest otwarte. Spojrzałem znacząco na Harrego. Ten wyciągnął ręce, tym samym oznajmiając mi że mam się od nich odepchnąć. Tak też zrobiłem. Wszedłem powoli na parapet i popchnąłem okno wskakując do środka. Pobiegłem otworzyć drzwi Harremu. Zaczęliśmy chodzić po całym domu. Zaczęliśmy od pokoju gościnnego, przez łazienkę aż do kuchni. Niestety po Willu nie było ani śladu. Wreszcie dotarliśmy do jego pokoju. Z szafek powyciągane były ubrania. Walizki również zabrane.. wyglądało to tak jakby wyjechał, jednak prawda okazała się inna. Za pozorną mozaiką znajdowały się drzwi. Tylko.. po co miałby je ukrywać. Kiedy wszedłem do pokoju prawda okazała się jeszcze bardziej straszna niż przypuszczałem...
Zaświeciłem światło dobijając do jakiś kartek.. kartki okazały się zdjęciami.. zdjęciami Vanessy. Widząc to wszystko w mojej głowie rodziły się różne myśli. Przeważały te z ukatrupieniem Willa. Po chwili do rzeczywistości pobudził mnie Harry. -Wstawaj z tej ziemi, daj telefon dzwonimy na policję. -Po co.. przecież on jej nie odnajdą. Gdyby nie nasza wizyta dalej nie wiedzielibyśmy co się z nią dzieje teraz przynajmniej wiemy z kim jest... -Stary musimy jej szukać. Jedźmy do domu po Louisa i Liama. Oni nam pomogą. Niall pojechał do Irlandii z Majką ale Danielle też się przyda. 
-Dobra... powiedziałem zabierając jedno ze zdjęć Van. Włożyłem je do kieszeni bejsbolówki. Opuściliśmy szybko mieszkanie chłopaka i pojechaliśmy do domu. Opowiedzieliśmy wszystkim o tym co udało nam się odkryć.. mniemam że byli w takim samym szoku jak my. 
-... A najgorsze jest to że ona nic nie pamięta... powiedział zasmucony Liam. 
-Nie załamujcie się chłopaki,damy radę. Powiedziała Daniell zabierając ze stołu kartkę i długopis. 
-Może Will ma jakąś rodzinę nie wiem.. We Włoszech, czy Niemczech? Opowiadał wam coś może? Spytała nas ponownie. 
-Niestety... mi nic nie mówił powiedział Lou, na jego słowa reszta przytaknęła twierdząco.. 
-No to jesteśmy w kropce. W kraju na pewno nie został, za duże komplikacje.. No i namierzyli by go. 
-Racja.. powiedziałem trzymając głowę w dłoniach. 
-Zadzwońmy do Nialla. On nawet nie wie że Vanesse  porwano.. 
- Nie psujmy im urlopu, chociaż oni mogą spać spokojnie powiedziałem biorąc łyk wody. W tym samym momencie zadzwonił do mnie telefon, na wyświetlaczu pojawiło się imię blondyna. 
-Stary co wy w Irlandii robicie? Spytał śmiejąc się do słuchawki, śledzicie nas czy jak? 




*****************************************
Hej kochanii<3 Wracam do was;**  1400 wyświetleń 
i 15 głosów w ankiecie<3 Dziękuje wam;* A no i miłego czytania;) 




piątek, 19 października 2012

Ogłoszenia, ogłoszenia moi drodzy!

                                   Heja ziomusie♥♥♥

Mam taką sprawę a mianowicie jeśli macie ochotę to zapraszam na mój nowy blog: http://szukajactegocozwapozornieszczesciem.blogspot.com/

Tym razem nie będzie on o chłopcach.. ale wiecie nie chce sobie obrzydzić a tym bardziej wam. Druga sprawa mniej przyjemna..

Jak to już wspominałam Kini ten blog ulega zawieszeniu. Od kilku notek ani jeden komentarz się nie pojawił, głosy w ankiecie? Cienko z nimi a odwiedzenia hymm... nie tak źle. Przez powyższe sformułowania śmiem niestety twierdzić że nie czytacie togo bloga.. Smutnoo;( Ale to nie tak że od razu go będę usuwać daję wam szansę wybierzcie do czego dążycie:

-3 komentarze pod ostatnią notką

-1400 wyświetleń

-15 głosów w ankiecie

Przypominam wszystko możecie zrobić bez jakiegokolwiek rejestrowania, logowania itp. 

No i na końcu bo to najważniejsze:

Dziękuje wam kochani! I tak jesteście wspaniali a przynajmniej ta garstka która ten blog czyta. Dziękuje za wejścia, za komentarze chodź nikłe.. no i oczywiście za głosy w ankiecie. Pozdrawiam jeśli chcecie wiedzieć co z Van i resztą jeden podpunkt musi być spełniony;)

wtorek, 16 października 2012

Piętnasty♠♠♠

Piętnasty♠♠♠


Otworzyłem drzwi za którymi krył się codzienny, nieustanny tłok.. Stanąłem po prostu na środku i zapłakany przyklęknąłem na kolanach.
-Szybko! Na blog operacyjny! wykrzyczała pani doktor patrząc się na zakrwawioną Vanessę. Po chwili zostałem na korytarzu całkiem sam.. w tej samej pozycji co przed chwilą. Moja biała koszulka została oblana strumieniem krwi.. kiedy otarłem łzy zacząłem sobie uświadamiać co zrobiłem. Wszystkiemu byłem winien ja... tylko i wyłącznie ja. Gdybym tak od razu nie wybiegł.. nie byłbym tutaj teraz. Nic nie było wstanie zagłuszyć mych myśli.. Ciągle mnie o coś wypytywano, a ja zamknięty w sobie nie byłem w stanie odpowiedzieć na pytania. Dopiero kiedy przyjechali chłopcy, załamany oparłem się na ich ramionach i cicho wypowiedziałem
-To moja wina.. tylko moja!
-Przestań nie mów tak... Z boku stał Harry który ewidentnie nie był tutaj potrzebny w takiej czy innej sytuacji..
-Zayn.. ja.. ja nie wiem jak to się stało przepraszam stary.. powiedział i biegiem opuścił szpital.Zdenerwowany uderzyłem pięścią w ścianę.
-On nie jest winny, każdy ma prawo się zakochać.. mogłem z nim porozmawiać do cholery to moja wina! Moja rozumiecie! wykrzyczałem i opadłem na ziemię chowając głowę w dłoniach.
-Ja.. ja pójdę zapytać co z nią powiedział zrezygnowany Liam. Kiedy chciał ruszyć dobił do lekarza który przeprowadzał operację.
-Dzień dobry.. mógłby nam pan powiedzieć co z nią?Spytał opanowany Liam
-Doszło do silnego wstrząsu mózgu.. Poza tym ma złamaną rękę.
-Jak to wstrząs mózgu... powtórzyłem coraz bardziej załamany...
-No właśnie.. jest na prawdę silny.. nawet jeśli odzyska przytomność... nie jestem pewien czy odzyska całkowitą pamięć..
-Alee, ale jak to! Wykrzyczałem ciągnąc się za włosy..
-A czy możemy ją odwiedzić?
-Odwiedzić możecie ale kontaktu z nią wam nie obiecuję...
-Nie szkodzi rzekł Lou i ciągnąc za sobą Eleanor wszedł do pokoju w którym obecnie znajdowała się Vanessa. W tym samym czasie do szpitala wpadł zadyszany Will.
-Co z nią?
-Wstrząs mózgu.. złamana ręka. a to tylko i wyłącznie przez moją głupotę rzekłem i usiadłem na krzesełku.
-Nie mów tak powiedział i poklepał mnie po ramieniu. Będzie dobrze zobaczysz.A teraz idziemy?
- Ta.. idź ja zaraz dołączę.
- Ok powiedział i zniknął za drzwiami. Po 15 minutach zebrałem się i wszedłem do sali. Ujrzałem Vanessę.. na ręce miała założoną szynę gipsową.. a na głowie bandaż.. Była cała poobdzierana. Chwytając ją za rękę przyklęknąłem na ziemi.
-Wybacz mi.. powiedziałem a głowę położyłem na łóżku. Wtedy poczułem ścisk dłoni. Dziewczyna otworzyła oczy. Kiedy mnie ujrzała przestraszona odsunęła rękę.
-Kim.. kim wy właściwie jesteście rzekła lustrując nas wzrokiem. Do moich oczu napłynęły łzy.. opuściłem salę i udałem się.. właściwie to nie wiedziałem gdzie.


************************

Tydzień później:

Pogodziłem się w końcu z myślą że z Vanessą będę musiał wszystko na nowo odbudować.Odwiedzałem ją codziennie, powiedziałem że znamy się ze szkoły...  w końcu w miłość i tak by nie uwierzyła. Ale tego dnia.. nie mogłem nawet spać.. miałem dziwne przeczucie że coś złego się przydarzy. Jakiś dziwny ból w sercu który nie dawał spokoju. Moje obawy niestety zostały spełnione. Około godziny 8 otrzymałem telefon ze szpitala.
-Dzień dobry mam przyjemność z Zaynem Malikiem?
-Tak, coś się stało?
-Pańska dziewczyna... ona..
-Co ona!
-Ktoś ją porwał.. zgłosiliśmy to już na policję proszę się nie martwić spróbujemy ją znaleźć powiedziała recepcjonistka i rozłączyła się. To chyba jakiś żart... powiedziałem i zdenerwowany zrzuciłem talerz ze stołu.




************************************************************
Hejka miśki. Rozdział jest krótki bo chciałam dziś dodać a nie mam po prostu
słów do tego co się dzieje w Warszawie. Nie chce żeby ta złość udzieliła się tutaj
i dlatego taki króciutki;) Do następnego!<3


















czwartek, 11 października 2012

Czternaście♣♣♣

Czternaście♣♣♣


... Krawat trafił w ręce zaczerwienionego blondyna. Chłopcy wskoczyli na scenę i zaczęli śpiewać One Thing. Majka i Niall tańczyli a kiedy już skończyli na sali rozbrzmiał jednolity głos wszystkich:
-Gorzko! Gorzko! Chłopak przyciągnął więc do siebie dziewczynę i musnął ją w usta. Spojrzałam pytająco na chłopaków.
-To ty nic nie wiesz?Spytał mnie Liam ja pokręciłam przecząco głową.
-Hymm... jakby to powiedzieć kiedy mieli po 10 lat spędzili razem wakacje w Irlandii. Ojciec Majki to pół Irlandczyk więc wyjechali na ten czas do tego właśnie kraju. Tak się składało że wynajęli dom na przeciwko głodomora. Przez dwa miesiące byli nierozłączni. Ciągłe zabawy na podwórku, lody, piknik wiesz tak po dziecięcemu.. i wszystko byłoby super gdyby nie to że Majka musiała wracać do Polski. Od tamtego czasu nie mieli już ze sobą kontaktu, aż do teraz.
-Łał... niezła historia.. rzekłam i przytuliłam się do Zayna. Ten uśmiechnięty pstryknął mnie w nos.

Około godziny 3 goście opuścili salę, my postąpiliśmy podobnie. Tylko że dziś mieliśmy nocować w domu chłopaków. Wsiedliśmy więc do ich wana i udaliśmy się do celu. Trochę dziwiło mnie że Danielle z nami nie pojechała.. w końcu to dziewczyna Liama..
Kiedy dojechaliśmy na miejsce razem z Zaynem udałam się do jego pokoju. Z szafy wyciągnął mi bluzkę z napisem `I love Harry` i jakieś spodnie. Zaczęłam się śmiać.
-Z czego się cieszysz.
-Przecież on nie da mi spokoju podsumowałam trzymając w ręku koszulkę.
-E tam.. pewnie na weselu znalazł sobie prawdziwą miłość na 2 dni i nawet nie zauważy.Po słowach Mulata przygryzłam dolną wargę.
-Obiecaj.. obiecaj że z nami tak nie będzie i że.. nigdy ale to nigdy mnie nie okłamiesz.. będziesz szczery nawet jeśli prawda będzie bolesna. Obiecaj... powiedziałam i skuliłam się. Chłopak objął mnie i szepnął:
-Obiecuję. Powiedział całując mnie w czoło.

Poszłam szybko do łazienki, umyłam zęby, wzięłam prysznic i przebrałam się w ubrania które dał mi Zayn. Potem zeszłam na dół  bo jak się okazało wszyscy już tam byli.
-To co robimy? Odezwał się Louis zajadając marchewkę.
-Może by tak...
-Zagrać w butelkę! wyrwał się Harry. Patrząc na niego zakryłam napis na bluzce i popatrzyłam na Mulata który tylko cicho śmiał się z całej sytuacji.
-To ja idę po przekąski powiedział Niall ciągnąc za sobą Majkę.
-A ja idę po butelkę powiedziała Eleanor wyciągając od Louisa ostatni kęs marchewki.
Po 15 minutach wszyscy siedzieliśmy w kole. Jako pierwszy kręcił Louis. Butelka wskazała na Nialla który jadł teraz czekoladowego batonika.
-No to niech będzie pytanie.
-Od jak dawna podkochujesz się w Majce? spytał Lou poruszając brwiami.
-Blondyn po raz kolejny dzisiejszego dnia oblał się rumieńcem i cicho wypowiedział 2 słowa których nikt nie był w stanie zrozumieć.
-Że co? Powiedziałam równocześnie z Zaynem pozostali przyzwyczajeni do naszego nawyku wzruszyli ramionami i skupili wzrok na blondynie.
-No nie wiem... jakieś 9 lat? Powiedział wgapiając się w podłogę.
-Łał.. podsumowaliśmy i wróciliśmy do zabawy. Niall zakręcił butelką która bezlitośnie zatrzymała się na mojej nodze.
-O szlak.. nich będzie wyzwanie.
-No to pocałuj osobę siedzącą na przeciwko ciebie. Podniosłam wzrok do góry, a moim oczom ukazał się loczek pryskający się jakimś odświeżaczem.
-No chyba śnisz! krzyknęłam patrząc na Harrego. Zaynowi zbledła twarz a ja kontynuowałam konwersację z pozostałymi.
-Takie życie moja droga..
-A ta bluzka mówi sama za siebie! krzyknął Harry wskazując na napis.
-Bujasz się we mnie, przyznaj się! powtórzył a ja popatrzyłam na niego z odrazą.
-Kochany mój rzekłam patrząc teraz na Zayna. Nie mówiłam że będą problemy z tą koszulką? Będziesz musiał przeżyć ten widok a ja jego smak na ustach.
-Od dziś będę Cię słuchał zawsze! powiedział Zayn i zakrył oczy. Podeszłam do Harrego i szybko go pocałowałam, potem wróciłam na miejsce, a gra toczyła się dalej.

Kiedy gra się wreszcie zakończyliśmy grę poszłam do pokoju Zayna. Mulat poszedł jeszcze umyć włosy, a ja położyłam się na łóżku. Wtedy dostrzegłam na półce zdjęcie Perrie w ramce w kształcie serca. Z mojej twarzy momentalnie znikł uśmiech wtedy z łazienki wyszedł Zayn.
-Ejj skarbie co Ci jest? spytał przytulając mnie do siebie.
-Nadal trzymasz jej zdjęcia... stwierdziłam odrywając się od niego. Chłopak z szuflady wyciągnął album.
-Chodź ze mną rzekł ciągnąc mnie za rękę. Zeszliśmy do piwnicy, wtedy otworzył drzwi piecyka i wrzucił tam wszystkie zdjęcia, zdjęcia z Perrie. Lekko się uśmiechnęłam
-Kocham Cię wariatko powiedział całując mnie w czoło.
-A kakałko mi zrobisz? spytałam z miną a`la kot ze shreka.
-No jasne rzekł i wziął mnie na ręce.
-Ejj, no puść mnie.
-Nigdy powiedział i posadził mnie na blacie kuchennym. Z szafki wziął 2 kubki i wsypał do nich po 4 łyżeczki kakao, potem zalał je mlekiem i podgrzał w mikrofali. Położył je na tacy..
-Chodźmy przed telewizot.
-Ok powiedziałam i zaskakując z blatu ruszyłam po pilota.
-Co oglądamy? spytał Zayn przyciągając mnie do siebie.
-Może jakaś komedia?
-Mam lepszy pomysł powiedział wrzucając do odtwarzacza płytkę z napisem `Szkoła uczuć`
-Jeśli nie chcesz to nie musimy tego oglądać...
-A kto powiedział że nie chcę? Rzucił chłopak podając mi kakao.
-Dziękuje..


Kiedy skończył się film oboje spaliśmy pod zielonym kocykiem Nialla. Dopiero około godziny 14 obudziły nas dźwięki dochodzące z kuchni. Był to Harry gotujący obiad.
-Nie wiedziałam że z Ciebie taki zdolny kucharz, rzekłam dźgając go w brzuch.
-Bo przesolę!
-Oj daj spokój.. powiedziałam a chłopak namiętnie mnie pocałował.
-Harry! krzyknęłam a stojący w progu Zayn spuścił kubek. Szybko odwrócił się i wybiegł z domu.
-Zayn! Proszę zaczekaj! krzyknęłam ale było już za późno, natychmiast założyłam płaszczyk i wybiegłam z domu. Mulata zauważyłam po drugiej stronie ulicy:
-Zayn! Kiedy chłopak mnie ujrzał zaczął biec chciałam przebiec przez ulicę ale...



Z perspektywy Zayna:

Kiedy ujrzałem całujących się Vanessę i Harrego wszystko straciło sens.. Szybko opuściłem om i szedłem przed siebie. Za plecami usłyszałem Vanessę.. wtedy mimowolnie zacząłem biec. Jednak po chwili usłyszałem pisk opon i krzyk brunetki. Odwróciłem się, a mym oczom ukazała się dziewczyna cała we krwi.. szybko podbiegłem do niej i wykrzyczałem głośne:
-Niee!!
Wziąłem dziewczynę na ręce i zacząłem iść w stronę szpitala który był stosunkowo nie daleko...



**********************************************************
Hejkaa;** Dodaje nowy.. ale nie wiem po co widzę w statystykach że
odwiedzacie bloga.. ale nawet nie oddajecie głupich jak dla was głosów w
ankiecie. Zastanawiam się nad zawieszeniem tego bloga bo czuje jakbym pisała
go sama dla siebie... Pozdrawiam;*