Drugi<3
Razem z Louisem, Maksem i Naomi wstąpiliśmy do Milk Shake City jak mniemam na shake co prawda ja i Naomi miałyśmy wybrać się na zakupy, ale jednak zmiana planów nie poszła na marne mogłam lepiej poznać księcia z marchewkowym berłem, uroczego Maksymiliana no i rudowłosą. Dowiedziałam się nawet kilku zadziwiających faktów z życia 5 przyjaciół wiem że mieszkają razem i mają dosyć dziwne fobie jak na przykład Liam który na śmierć boi się łyżeczek kiedy usłyszałam to z ust Lou o a mało nie zakrztusiłam się własnym, czekoladowym shakiem przyswoiło mi to trochę kłopotów bo nie dość że wymachując rękoma uderzyłam w tacę kelnerki to jeszcze wbiłam sobie spadający z owej tacy widelec prosto w dłoń- i o to właśnie cała ja nieokrzesana i bardzo ale to bardzo pechowa Vanessa jeszcze jakieś pytania? Może streszczę moje `drobne` wypadki bez większych szczegółów.
No to zaczynamy:
2, 5 roku- upadek z krzesełka na ziemię (około 2 metry) który zakończył się `na szczęście` tylko 5 szwami na moim dziecięcym policzku.
4 lata- pierwsze rodzinne wakacje w Hiszpanii zakończone omdleniem nad basenem.
8 lat- czyli bodajże 2 klasa podstawówki. Gra w berka na podwórku która nie fortunnie skończyła się dość nieoczekiwanym finałem czyli złamaną ręka.
2 lata później- kolonie we Włoszech i nieudana próba odebrania telefonu koleżance zakończona ogromnym ale to bardzoo ogromnym siniakiem na mojej małej rączce.
14 rok życia- wspaniałe chwile w gimnazjum najlepsze odpały no i ta sama ja. Ucieszona po skończonej lekcji matematyki ruszyłam do szatni aby przebrać się na W-f niestety będąc na ostatnim schodzie prowadzącym do korytarza moja noga odwróciła się w innym kierunku co zakończyło się trwałym pęknięciem kostki i skręceniem stawu skokowego. To cała ja pomijając kilka drobiazgów jak na przykład szycie ręki z powodu rozwalenia głupiego lusterka mojej koleżanki, rozwalenie wargi i dziąsła bo akurat w tym samym momencie kiedy mój kolega wstawał ja się schyliłam i oberwałam od jego `ślicznej` główki.
-Dziewczyno z takimi przeżyciami to ty powinnaś już nie żyć. Wtrącił się mulat.
-O hej kiedy przyszliście?
-Jakoś dokładnie w 4 roku twojego barwnego życiorysu zaśmiał się Harry.
-Miło. Może jednak zmienimy lokal bo jakoś się tłoczno zrobiło powiedziałam. Chłopcy spojrzeli na siebie porozumiewawczo i natychmiast ruszyli do drzwi ja razem z nimi.
Dotarliśmy do parku w którym było bardzo spokojnie, praktycznie żadnej żywej duszy pomijając jakąś parę wyprowadzającą swojego Owczarka Niemieckiego. Usiedliśmy wspólnie nad brzegiem jeziorka tuż obok wielkiego dębu. Dawał on nam niezawodny cień bo pomimo tego że była już godzina 17 słońce prażyło niemiłosiernie.Dziwne jak na Londyn, tutaj rzadko spotyka się taką pogodę. Oparłam się o drzewo niestety w tym samym czasie kiedy Liam próbował się o nie oprzeć skończyło się guzem na moim czole a jego tylnej części głowy. Reszta śmiała się z nas tylko Naomi i Maks byli w swoim świecie więc nawet nie zauważyli zdarzenia.
-Dziewczyno boję się z tobą spędzać czas Harry, Liam mam nadzieję że nie utopisz nikogo nie chcący w jeziorze rzucił rozbawiony całą sytuacją Louis.
-Nie przesadzajmy mogło by się zakończyć zwyczajnym niedotlenieniem no albo może reanimacją. Zaśmiałam się.
-Zayn chcesz sprawdzić? Powiedziałam nadal przez śmiech mulat natychmiast wstał ze swojego aktualnego miejsca i przeniósł się trochę dalej.
-Nie ma mowy rzekł
-Rozumiem wolisz zginąć w basenie powiedział Harry
-Nie ja chcę żyć! Jeśli umrę kto zadba o moją idealną fryzurę do trumny. Powiedział przestraszony chłopak.
-Nie przesadzaj ja zrobiłabym to lepiej rzuciłam w jego stronę.
-Uuuu.. zawołali jednocześnie chłopcy widząc zbliżającego się w moją stronę chłopaka.
-Ty?! ty nie potrafiłabyś zapanować nad włosami prawie łysej głowy mojego dziadka rzekł.
-A to twoje są niby lepsze?rzekłam
-Teraz to nie żyjesz! krzyknął
-Ja! ja nie żyję? Przykro mi ale mój anioł stróż pracuje 24 h na dobę i jak na razie nie pozwolił mi zginąć powiedziałam wstając z miejsca i otrzepując sukienkę.
-Ale będzie wojna! rzekł uradowany blondyn załączający właśnie kamerkę w telefonie.
-Odszczekaj za moją fryzurę!
-Odszczekaj ze tego dziadka!
-Nie ma mowy!
-Jak to nie ma powiedziałam klepiąc chłopaka w ramię
-No tak po prostu powiedział chwytając mnie za ręce które zawalczyły jednak znacznie oddaliliśmy się od reszty i staliśmy teraz nas samym brzegiem jeziora. Chłopak skrzyżował moje ręce wokół mojej tali i przyciągnął do siebie.
-Przeprosisz? szepnął mi do ucha.
-No.. oczywiście że nie powiedziałam i pchnęłam chłopaka ten mimowolnie wpadł do jeziora.
-Nie!!!! Zayn trzymaj się już biegnę krzyczał przerażony Liam
-Nie wiedziałam o co mogło mu chodzić przecież woda ledwo sięgała kolan. Przybiegł Liam a za nim cała reszta, zdezorientowana spojrzałam na Naomi.
-Nasz kochany przystojniak potwornie boi się wody dlatego gdy o niej wspominałaś na twarzy wymalowany miał strach.
-O jeju a to słodkie, rzygam tęczą. Powiedziałam, a zaraz po tym poczułam pchnięcie. Spojrzałam bezlitośnie na Harrego który stał na brzegu i machał do mnie rękę.
-Niech no tylko!!
-Niee nie rób mu nic tylko nie mój kochany Harry powiedział Loui przytulając do siebie zielonookiego ten zza pleców pochłaniacza marchewek wystawił mi język. Pogroziłam mu palcem i wpadłam na świetny pomysł zemsty. Tylko że jakby tu... o mam zaprosimy chłopaków na maraton filmowy, a kiedy loczek będzie już w stanie uśpienia zemszczę się. Na samą myśl uśmiechnęłam się i wykręcając sukienkę wyszłam z wody.
-To jak idziecie do nas? spytałam patrząc na chłopaków.
-Jeśli możemy powiedział wyszczerzając zęby mulat
-Jasne że możecie, nie byłabym rozczarowana gdybyście zostali na mały maraton filmowy rzkełam
-A będą przekąski? spytał z zaciekawieniem blondyn. Na jego słowa wszyscy wybuchliśmy śmiechem a ja próbując przywrócić powagę powiedziałam stanowczo- Pewnie.
Kiedy dotarliśmy do internatu natychmiast podeszłam do szafy, wyciągnęłam z niej trochę luźniejsze ubrania i ruszyłam do łazienki. Poprawiłam też trochę włosy spinając je w luźnego kłosa. Kiedy wyszłam z pokoju podeszłam do szufladki, w której wcześniej usadowiłam najróżniejsze płyty. Wyciągnęłam kilka z filmami i po kolei odczytywałam tytuły filmów:
-Dziennik Bridget Jones
-Zielona mila
-Szeregowiec Ryan
-Władca pierścieni
-Skarface
-Mój ulubiony powiedziałam równocześnie z Zaynem reszta zmierzyła nas wzrokiem
-Przejechałam błagalnym wzrokiem po reszcie osobników siedzących w pokoju
-No niech wam będzie włączaj ten film powiedział Liam
-Dziekujee powiedział słodkim tonem mulat. Włączyłam DVD i w stacji dysków usadowiłam płytę z owym filmem. Jako iż dochodziła już prawie godzina 23 wszyscy z wyjątkiem mnie, Liama i Zayna spali widząc że Harry słodko śpi oparty na marchewkowym potworze wymknęłam się do łazienki. Z szafeczki wyciągnęłam przedmiot mojej zemsty a mianowicie zwykłą prostownice. Cwanie się uśmiechnęłam i podłączyłam ją do przedłużacza. Widząc co robię zdezorientowany Zayn wstał z fotela i podszedł do mnie.
-Wiesz że on będzie płakał? szepnął mi do ucha.
-Tak, tak i właśnie o to mi chodzi rzekłam i zabrałam się za prostowanie włosów Harolda. Kiedy skończyłam przetarłam oczy ze zmęczenia była już 1 nad ranem. Spojrzałam na Zayna który też wyglądał na zmęczonego położyłam się na swoim łóżku, a on błagalnie na mnie spojrzał.
-Dobra możesz spać obok mnie ale ostrzegam nie na ruszaj mojej przestrzeni osobistej bo twoja kolekcja lakierów do włosów ulegną rozpadzie. Mulatowi zaświeciły się oczy i położył się po drugiej stronie mego `królewskiego` łoża.
Następnego dnia:
-Boże co wy ze mną zrobiliście, ja ja przez was zawału dostanę moje kochane loczki dlaczego!
-Harry uspokój się przemawiał do niego Louis głaszcząc go po wyprostowanych przeze mnie włosach.
-Teraz przyznawać się! kto to zrobił?!
-No mnie się wydaję że to chyba byłam ja powiedziałam z szyderczym uśmiechem.
-O ty?! Nie żyjesz dziewczyno rzekł i wstał z miejsca zielonooki
-Hah no zobacz jakoś jeszcze jestem obecna mój drogi.
-Pozory mylą powiedział i w odwecie rzucił się na mnie. Natychmiast jego ręce zaczęły mnie łaskotać i oczywiście nie obyło się przez cudownego finału w moim wykonaniu czyli rozbitej lampie.
-No, no to ładnie rzekł drapiąc się po głowie zakłopotany Harry
-Nie przejmuj się odłamki się pozbiera a lampa? hy mój tatuś pewnie kupi nową powiedziałam ze szczerym uśmiechem. Wzięłam się za sprzątanie kiedy już skończyłam podeszłam do szafy aby wyciągnąć ubrania na uroczyste rozpoczęcie roku szkolnego. W końcu postawiłam na ten zestaw. Ruszyłam więc do łazienki. Wzięłam gorącą kąpiel, umyłam swoje nieidealne włosy które następnie wysuszyłam i upięłam w luźnego koka . Oczy pomalowałam tuszem bo właśnie do tego stopnia ograniczał się mój makijaż nie lubiłam przesady dlatego nie zadawałam się z ludźmi którzy nadużywali cieni, fluidu, czerwonych szminek czy też pudru jak na moje oko wyglądało to bardzo odrażająco. Wyszłam z łazienki i razem z Naomi i Maksem ruszyłam na akademię. Przydzielono mnie do klasy 1A czyli całkiem spoko, nie ma żadnych tapet tylko zwykłe dziewczyny podobne do mnie. Chłopcy? Hymm... nie będę ich oceniać bo żeby ocenić trzeba poznać, a teraz ledwo znam ich imiona więc nic wam o nich nie powiem.
Wróciłam z Naomi do pokoju, w którym zastałyśmy naszych stałych gości czyli chłopaków. Spojrzałam na nich trochę zdziwiona no bo w końcu oni chyba też mają szkołę czy coś? Nie zastanawiałam się dłużej nad tym spostrzeżeniem tylko podeszłam do szafy i wyciągnęłam z niej to. Wróciłam do reszty jednak brakowało mi rudowłosej.
-Ale że niby, em gdzie ona...
-Poszła z Maksem odpowiedzieli jedno głośnie chłopcy
-I że niby ja mam tutaj teraz z wami? że niby sama spojrzałam na nich dosyć dziwnie.
-No że niby w zasadzie chyba tak powiedział ze śmiechem na ustach Zayn
-Okeyy.. powiedziałam nieco wydłużając ostatnią samogłoskę. A co będziemy robić jakieś szczególne plany? dodałam
-Na pewno nie zostajemy tutaj na maratonie powiedział już w swoich idealnych lokach Hazza.
-Dobrzee to co robimy?
-Może wybierzemy się na lody? zaproponował brunet.
-No niech będzie rzekłam i opuściliśmy pokój.
Po półgodzinnym spacerze dotarliśmy do niewielkiej kawiarenki, lody były przepyszne ale co dziwne nikt jej od dawna nie odwiedzał.
-Konkurencja odezwał się smętnie Zayn
-To prawda kiedyś pewnie był tutaj niesamowity ruch a teraz są na skraju bankructwa. Smutne powiedziałam.
-Niesamowite jak szybko czasy się zmieniają powiedział blondyn który wziął z nas wszystkich chyba najwięcej gałek bo aż 5. Uśmiechnęłam się w jego stronę jednak ten zajęty pochłanianiem nawet nie zauważył gestu.
W kawiarni spędziliśmy nie całą godzinę, potem wstąpiliśmy do sklepu, a następnie wróciliśmy do internatu.
Cudna...chcemy więcej.!!!!!<333
OdpowiedzUsuńHarry w prostych włosach, ciekawie (;
OdpowiedzUsuń+ nowy rozdział na: http://your-own-direction.blogspot.com
Rozdział jak najbardziej mi się podoba. Oczywiście będę z chęcią czytała Twojeo bloga. Życzę weny i czekam na kolejny rozdział :)
OdpowiedzUsuńZapraszam Cię również do siebie, na nowego bloga. Zachęcam do komentowania o obserwowania, o ile po przeczytaniu uznasz, że Ci się podoba :)
keep-calm-and-love-onedirection.blogspot.com/