poniedziałek, 24 września 2012

Dwunasty☻☻☻

                                           Dwunasty☻☻☻



                              Sobota- Dzień koncertu

Rano zbudziły mnie promienie słoneczne, przedzierające się przez zasłonkę. No właśnie...Londyn był dziś cudowny...Dzisiaj ma odbyć się się koncert, na który wybieramy się w piątkę, a raczej szóstkę. Zapomniałam wspomnieć o Willu, z którym w ubiegłym tygodniu spotkałam się wielokrotnie. Zastępował mi Zayna...Bo ten ani razu nie odezwał się do mnie od czasu wieści o koncercie. Niestety nie wiem dlaczego, a ja chyba zaczynam za nim tęsknić. Brakuje mi jego rysów twarzy, głębokich oczu, idealnie ułożonych włosów, a nawet zapachu... Próbowałam dowiedzieć się od chłopców dlaczego zerwał kontakt, ale wykręcali się chorobą i niemożnością mówienia. Nie mam im tego za złe pewnie Zayn nie chcę żebym cokolwiek o nim wiedziała... Pomimo  tego wiem że stało się coś czego nie jest mi w stanie powiedzieć. 

Zabrałam się za przygotowania do koncertu. Włożyłam strój który dała mi Majka. Włosy delikatnie pokręciłam i upięłam z boku. Usłyszałam pukanie do drzwi więc pogoniłam Naomi i wyszłyśmy na korytarz, na którym zauważyłyśmy Maksa,Willa i Majkę. Przywitaliśmy się z nimi i ruszyliśmy do hali na której miał odbyć się koncert. Majce udało się zdobyć wejście za kulisy, ale postanowiliśmy że wejdziemy tam dopiero po całym zdarzeniu.

Błysły światła reflektorów, na scenie pojawiło się pięciu chłopaków,ich słowa zagłuszył pisk dziewcząt które na ich widok nawet mdlały. Wreszcie zaczęli śpiewać. Rozpoczęli od piosenki One Thing spodobała mi się. Potem kolejne More Than This, Taken, Live While Were Young promującą nową płytę, wzruszające Moments. Kiedy zapowiedzieli What Makes You Beautiful Majka zaleciła udanie się za kulisy. Tak też zrobiliśmy i pod koniec piosenki weszliśmy za ogromną kurtynę. Chłopcy pożegnali się ze zebranymi i zeszli ze sceny. Moją uwagę przykuł chłopak średniego wzrostu, brunet w bejsbolówce... Przypominał mi Zayna. Zaraz, chwileczkę przecież to jest on... To ten sam chłopak którego poznałam.. Co ja mówię ja wcale go nie znam. Chłopak ruszył do grupki fanek ja za nimi ustawiłam się w kolejce. Wzięłam kartkę od Louisa. 
-Van on cierpi..
-Myślisz że ja nie? Pękło mi serce, zakochałam się w kimś kogo nie znam..
Uśmiechnięty Mulat nie patrząc na kolejne osoby spytał szczęśliwy: 
-Co napisać?
-Dla oszukanej i zdradzonej.. Pan którego myślisz że znasz. Chłopak poniósł wzrok i w tym momencie upadły mu wszystkie fotografie. 
-Nie wierzę, że przez cały czas mnie oszukiwałeś, założyłeś się z Perrie że dasz mi radę? Powiedziałam i odeszłam...
-Vanessa zaczekaj..
-Czego chcesz?
-Ja, ja...
-Nie wysilaj się ona na pewno Cię przyjmie wskazałam na blondynkę wśród fanów. Ją kochają i o niej  chociaż.. wiedzą.. żegnaj powiedziałam i opuściłam budynek. 


Oczyma Zayna: 

-Ej posłuchajcie mnie wszyscy tutaj zgromadzeni.Dziennikarze, fani, chłopaki... Chciałbym wam coś wyznać. Ja i Perrie..
-Tak kotku? powiedziała dziewczyna całując mnie. 
-Odejdź, już nic nas nie łączy. Jesteś fałszywa i zdradliwa wszystko robisz dla sławy. Wcale mnie nie kochałaś,a ja już od dawna kocham Vanessę . Nic nie robi dla upragnionego zdobycia sławy, kocha szczerze tak z serca za charakter, jest miła, śliczna, potrafi rozśmieszyć, ma wielki talent, jej uśmiech jest piękniejszy niż najjaśniejsza gwiazda, włosy są idealne.. a oczy.. można się w nich zatopić. 
-Hy i tak nie stracę fanów jesteś bezguściem a mnie kochają powiedziała i zeszła z podestu w nadziei że ktoś ją złapie wszyscy jednak odsunęli się,a blondynka upadła na ziemię, łamiąc sobie nogę. 
-Ominąłem ją i poszedłem do chłopaków. 
-Stary czemu nie powiesz tego Vannesie? spytał zaciekawiony Niall
-I tak pewnie nie posłucha..Zasługuje na kogoś innego.. na kogoś kto nie będzie jej okłamywał, będzie troskliwy, będzie przyznawał jej rację, przy nim będzie czuła się bezpiecznie, nie zrani jej tak jak zrobiłem to ja... powiedziałem smutny i usiadłem na krześle. 
-Nie załamuj się.. powiedział Louis klepiąc mnie  w plecy.
-Łatwo powiedzieć... już nigdy się nie zakocham, zawsze będę pamiętać o tej uroczej pyskatej brunetce. 
-Masz jeszcze jedną szansę. Ślub rodziców Liama i Maksa powiedziała Danielle.
-Mów dalejj powiedziałem z błyskiem w oku..
-A więc... 








________________________________________________________
Hejjj;* powiem wam słabo  komentujecie.. wcale-,-  muszę was 
uprzedzić jeśli nie pojawią się chociaż 3 komentarze blog zostanie 
zawieszony. Nie z powodu braku weny.. Następny rozdział mam już w 
głowie, ale wy coraz żadziej odwiedzacie tego bloga.. Mówi się trudno
sprawa leży w waszych rękach kocham was!<3<3<3

sobota, 22 września 2012

Jedenasty♥♥♥

                                           Jedenasty♥♥♥

Z perspektywy Vannesy:


-Vanessa! krzyknął Harry rzucając się na mnie, a ja na walizki. 
-Boże nie było mnie dwa dni, muszę Ci znaleźć jakąś dziewczynę inaczej mój mózg zeświruje. 
-Matko zejdź z niej musi jakoś dotrzeć na wesele naszych rodziców powiedział Liam stojący tuż obok Maksa. 
-Wesele? Spytałam podpierając się łokciami o podłogę. 
-Proszę, to zaproszenie na ślub. Odbędzie się za dwa tygodnie. 
-Dziękuje że o mnie pomyśleliście powiedziałam przytulając ich obu.
-Mamy nadzieję że przyjdziesz.
-Oczywiście rzekłam uśmiechając się. Teraz muszę was przeprosić lecę do łazienki się ogarnąć,a potem spotykam się z Majką. 
-Kto to taki? 
-Moja przyjaciółka ze szkoły, dawno się nie widziałyśmy i chce mnie gdzieś zaprosić w przyszło sobotę. Lecę możecie tu zostać ale nie czekajcie na mnie rzekłam i udałam się do łazienki. 
Wzięłam prysznic,upięłam koka i się  przebrałam   . Potem wyszłam z łazienki i udałam się do wcześniej umówionej galerii. 
-Gdzie ty się podziewałaś kochana! krzyknęła mocno mnie ściskając. 
-To dla Ciebie, pamiątka z Polski powiedziałam wręczając jej marynarskie kolczyki. 
-Są śliczne, ja też mam coś dla Ciebie rzekła podając mi torbę z ubraniami. 
-Co to takiego spytałam ze zdziwieniem. 
-Włożysz to na koncert One Direction, na który idziemy własnie w sobotę. 
-Chętnie i dziękuje. 



W centrum spędziłyśmy bardzo miły dzień. Poszłyśmy na lody, do kina i do jednego ze sklepów aby wybrać sukienkę w której miałam pójść na wesele.Po wyczerpującym i szalonym dniu wróciłam do internatu. Wszyscy tam jeszcze byli. 
-Hej. Mam taki pomysł w sobotę idę na koncert One Direction, może wybierzecie się z nami? Maks Naomi i Danielle pokręcili głową zgadzając się, ale pozostała piątka zrobiła duże oczy i odmówiła. Zayn szybko opuścił pokój więc reszta też się pożegnała i wróciła do domu. 
-Co jego ugryzło? spytałam rudowłosą. 
-Nie mam pojęcia, opowiadaj jak było w Polsce powiedziała poprawiając poduszkę i podpierając się na niej. 


Z perspektywy Zayna: 

Kiedy wróciłem do domu wszyscy domownicy już tam byli. Rzuciłem więc tylko kluczyki na półkę i po schodach wbiegłem na górę, a następnie do swojego pokoju. 
Usiadłem na łóżku, oparłem się o ścianę i przytulając poduszkę spuściłem głowę w dół. Do pokoju wszedł Liam. 
-To musi kiedyś nastąpić powiedział głaszcząc mnie po plecach. 
-Ale nie teraz, rozumiesz! Powinienem  od razu się przyznać, ale nie! Wolałem żeby mnie lubiła za charakter, a nie za sławę. 
-Nie będzie aż tak źle powiedział. 
-Ty nic nie rozumiesz! Kiedy byliśmy w Sopocie powiedziała że nie lubi osób które kłamią! No i jeszcze że mam tego nigdy nie robić!
-To zmienia sytuację... rzekł robiąc kwaśną minę.
-Proszę zostaw mnie samego, rzekłem kładąc głowę na poduszce. 
-Będzie dobrze powiedział i opuścił mój pokój. 



♣♣♣♣♣♣♣♣♣♣♣♣♣♣♣♣♣
Hejj;** Dodaję bo mi się strasznie nudzi następny niebawem;)


piątek, 21 września 2012

Dziesiąty☺☺☺

Dziesiąty☺☺☺

-Halo! powiedział zdenerwowanym głosem Zayn. 
-Gdzie wy do cholery jesteście! Dzwoniła mama Vanessy kazała przekazać, że to z babcią to jedno wielkie nie porozumienie ktoś sobie z niej zakpił rozumiesz?! Pytała o Van a ja co miałem powiedzieć? Wykrzyczał mu do słuchawki Liam. Pomimo tego że chłopcy strasznie się darli ja w środku cieszyłam się jak dziecko. Moja kochana babcia żyje!Nie zważając na to że Zayn dalej rozmawia z Liamem pobiegłam przed siebie na moje nieszczęście wpadłam na jakiegoś chłopaka. 
-Znowu.. Przepraszam totalna ze mnie nie zdar.. Will? Co ty tutaj yy robisz?
-Yy Van tak się składa mam tutaj ciężko chorą...ciocię! Nie mieliśmy okazji porozmawiać na urodzinach miałem Ci powiedzieć. 
-Przykro mi. 
-Dlaczego?
-Z powodu cioci ma się rozumieć. 
-Achh takk bidulka ma już 70 lat boję się że jej kiedyś zabraknie ta choroba jest na prawdę straszna... powiedział a po jego policzku spłynęła łza.Przytuliłam się do niego i pocieszałam całą sytuację zaobserwował Zayn który zdenerwowany opuścił molo. 
-Przepraszam muszę lecieć powiedziałam i pobiegłam za Mulatem. 
-Ej Zaynn! Poczekaj na mnie! krzyczałam ale to było na nic zgubiłam chłopaka z zasięgu wzroku więc postanowiłam udać się do hotelu. 



Z perspektywy Zayna:


-No i ona tak po prostu mnie olała.. mówiłem do nowo poznanej dziewczyny w jakimś klubie nocnym.
-Mogę cię pocieszyć powiedziała bawiąc się moją ręką. 
-Emm wiesz co zasiedziałem się muszę lecieć rzekłem i wybiegłem z klubu. Co ja najlepszego robię powinienem wracać. 

W hotelu zastałem słodko śpiącą Vanessę. Poszedłem do łazienki wziąłem prysznic, przebrałem się i położyłem w łóżku, jeszcze przez chwilę zawiesiłem wzrok na brunetce jednak po chwili zgasiłem lampkę nocną i nawet nie wiem kiedy zasnąłem. 

Rano zbudziło mnie krzątanie w pokoju. Przetarłem oczy i ujrzałem Vanessę usiłującą ściągnąć bluzkę  z górnej półki. Wstałem z łóżka i podałem jej owy przedmiot. 
-Dziękuje i za to że mnie wczoraj zostawiłeś też dziękuje. 
-To ty zaczęłaś się obściskiwać z jakimś kolesiem na molo!
-Ty głupku! Przecież to był Will! Zwierzał mi się! Przyjechał do ciężko chorej cioci! 
-Ja.. 
-Tak po raz kolejny oceniłeś mnie z góry, dziękuje rzekła i wyminęła mnie udając się do łazienki. 


Z perspektywy Vanessy: 

Nie ukrywam że byłam zła na Zayna. Zachował się nie w porządku wobec mnie. Myślał że przytulam się do każdego faceta który stanie mi na drodze? Coraz bardziej zdenerwowana usiłowałam upiąć włosy w koka jednak nie wychodziło mi to i rzuciłam spinkami w ścianę. Założyłam na siebie strój i jakąś niebieską bluzkę. Wyszłam z łazienki i zobaczyłam zastawiony różnymi przystawkami stół. 
-To tak w ramach przeprosin, rzekł chłopak drapiąc się po głowie. 
-Głupek powiedziałam i usiadłam na sofie. 
-Idziemy na plażę? spytał przeżuwając resztki kanapki. 
-Chętnie odpowiedziałam wstając z aktualnego miejsca. Zabrałam jeszcze plecak wcześniej przygotowany na taką ewentualność i ruszyliśmy w stronę plaży.




Rozłożyliśmy duży koc. Ściągnęłam z siebie koszulkę i widząc że Zayn przykrył oczy chustką ruszyłam nad brzeg morza i przykucnęłam woda była dosyć ciepła ale jakiś specjalnych kąpieli nie było w ogóle w moich planach. Kiedy już miałam wstać ktoś w ogromną prędkością władował się we mnie co spowodowało ze wpadłam do wody odwróciłam morderczo wzrok i ujrzałam roześmianego Mulata.
-Podobno boisz się wody, nieprawdaż?Reszta ludzi znajdujących się obok mnie dziwnie zlustrowała nas wzrokiem a następnie zaczęła się cicho śmiać.
-Pff.. Bać się wody a wpychać kogoś do niej to zasadnicza różnica nie uważasz?
-Malik pożałujesz że żyjesz.
-Aż tak bardzo mnie nienawidzisz?
-Wręcz przeciwnie kocham... Cię denerwować rzekłam rzucając w chłopaka znalezioną muszelką.Ten wzruszył ramionami i pociągnął mnie w stronę koca.
-Miałem Ci powiedzieć, wczoraj Liam..
-Tak wiem że moja babcia żyje nawet już do niej dzwoniłam.
-Jak ty?
-No przepraszam bardzo za cicho to on do Ciebie nie przemawiał.
-No tak.. powiedział i osypał mnie piaskiem.
-Zayn no! Dopiero wyszłam z wody to mi się przyklei będę wyglądać jak ostatnia idiotka.Chłopak zdmuchnął piasek z moje nogi.
-No już po sprawie, spokojniee. Chodź na gofra. Wybuchnęłam głośnym śmiechem. W jego ustach i z jego miną.. bezcenne.
-Ty stawiasz wycwaniłam się wyprzedzając chłopaka.
-Ależ ja od razu miałem taki zamiar powiedział i klepnął mnie w ramię.

Dotarliśmy do dosyć dużej kawiarenki. Pora była wczesna więc na deptaku roiło się od ludzi.
-Ja poproszę gofra z krówką i bitą śmietaną! krzyknęłam zważając na tłok w pomieszczeniu.
-I dla mnie też! Odezwał się Zayn wyciągając portfel. Zabraliśmy gofry i wyszliśmy na zewnątrz. Usiedliśmy na jednej z ławeczek. Mulat spojrzał na mnie i mimowolnie zaśmiał się.
-Przepraszam ale tyy ty masz.. bitą śmietanę na nosie. Wybuchnął jeszcze głośniejszym śmiechem pewnie za sprawą miny którą w tym momencie zademonstrowałam.
-Daj powiedział i palcem zgarnął ją z mojego nosa. Dokończyliśmy gofry i roześmiani ruszyliśmy przed siebie.
-Ej a co powiesz na podróż statkiem? Spytał akcentując dwa ostatnie słowa, wymachując przy tym rękoma.
-Może być, ale muszę się przebrać powiedziałam i pobiegłam szybko do pokoju. Przebrałam się wzięłam torebkę aparat i portfel, a następnie w pośpiechu opuściłam hotel. Udaliśmy się na Molo z którego odpływały statki. Kupiliśmy bilety na jeden z nich i wbiegliśmy na pokład.

Z perspektywy Zayna ♫:
Boże co mnie skusiło.. Ciągle zadawałem sobie to pytanie i nie znajdowałem odpowiedzi. Sam już nie wiem czy to po prostu z chęci zaimponowania Van czy też z braku inteligencji z mojej strony! Na całe szczęście zabrałem ze sobą okulary przeciwsłoneczne w których nie było widać moich zamkniętych przez całą podróż oczu. Zbliżamy się do portu. Proszę powoli zbliżać się do wyjścia. Na te słowa jak poparzony wstałem i jako pierwszy dotarłem do `drzwi`. Szybko opuściłem statek i usiadłem na ławce wypatrując Vanessy z która straciłem bezpośredni kontakt. 
-A ty na co się tak gapisz, już Ci się któraś spodobała. Powiedziała wbijając mi palce między żebra.
-Wariatka.. tak się składa że usiłowałem znaleźć Ciebie.
-Siedząc na ławce? 
-No musiałem się gdzieś podziać żebyś mnie łatwo znalazła.
-Dobra chodź już powiedziała i pociągnęła mnie w stronę kilkunastu budek z pamiątkami. 
W radiu miała dziś premierę nasz nowa piosenka. Van najwyraźniej się spodobała. Zaczął się szał zakupów. 
Van przymierzyła kilka par okularów przeciwsłonecznych. Potem kilka kapeluszy przy których przymierzaniu robiła ciekawe miny,rozbawiające wszystkich wokół. Potem pobiegliśmy dalej trzymając się za ręce. Przystanęliśmy przy budce z hot-dogami w radiu właśnie leciała owa piosenka Van zrobiła podejrzliwą minę. 
-Ten chłopak.. brzmi dokładnie tak jak ty. 
-No to chyba mnie jeszcze nie słyszałaś powiedziałem i wybuchłem śmiechem.
- Słyszałam i mów co chcesz ale mi się podobało powiedziała i odebrała wcześniej zamówione jedzenie. 
-Nie musisz kłamać powiedziałem z twierdzącą miną a ona walnęła mnie z całej siły w ramię. 
-Ja nie kłamie i lepiej dla Ciebie żebyś ty tez nie kłamał w stosunku do mnie. Na słowa moja mina zrzedła i poczułem się jak ostatni idiota. Nie powiedziałem jej przecież o zespole.. Nie wiem co teraz będzie.
-Za 5 godzin mamy samolot. Wracajmy do Sopotu ale może tym razem pociągiem. 
-Jasne, powiedziała i uśmiechnęła się. Dotarliśmy do peronu, za trzy minuty miał się zjawić pociąg. 





_____________________________________________________
No siema ludziki;** Dodam rozdział bo skłoniła mnie do tego nowa 
piosenka chłopców! Jest cudowna, taka energiczna Zayn<3 
Uwielbiam ten teledysk. A wy? Oglądaliście już? Jeśli nie polecam link znajduję się
w rozdziale a piosenka leci w tle bloga tak dla umilenia dziękuje za prawie 800 wejść
jesteście kochani.Pozdrawiam!<3 ♫♫♫













niedziela, 16 września 2012

Rozdział 9:



Razem z Zaynem udaliśmy się do dużej Pijalni Czekolady Wedel. Zamówiliśmy sobie po ogromnym kubku gorącej czekolady i usiedliśmy przy jednym ze stolików na dworze. Kelnerka przyniosła nam nasze zamówienie i odeszła z dziwnym uśmiechem na twarzy.
-O proszę dopiero co zerwałeś z dziewczyną, a już następna się do Ciebie ślini powiedziałam klepiąc Mulata po ramieniu.
-Nie przesadzaj. chodźmy na jakieś zakupy muszę jakoś wyglądać skoro panny za mną szaleją rzekł z cwanym uśmiechem.
-Aj idź już panie `lustereczko powiedź przecie kto ma najładniejszą fryzurę na świecie`.
-No wiesz, teraz to mnie zraniłaś powiedział udając obrażonego.
-No dobrze, dobrze przepraszam.
-A buzi dostanę? rzekł z miną przypominającą kota ze Shreka.
-O tym możesz sobie pomarzyć co najwyżej śnić, chodź i nie marudź rzekłam ciągnąc go do jednego ze sklepów.


-Jak wyglądam? Dobrze leży? Spytałam chłopaka który teraz obserwował rządek bejsbolówek.
-Nieźle aczkolwiek jestem większym zwolennikiem tego rzekł rzucając we mnie kompletem ubrań.
-Rzeczywiście ładne. Dobry masz gust od dziś chodzimy razem na zakupy powiedziałam jeszcze raz przeglądając się w lustrze.
-Niech będzie przymierz jeszcze to.


Po niecałych dwóch godzinach wyszliśmy ze sklepu obładowani reklamówkami. Zauważyliśmy szyld Grand Hotelu i postanowiliśmy się tam zameldować.


-Jeden pokój dwa osobne łózka powtórzył po raz kolejny Zayn do recepcjonistki która ewidentnie była nim zachwycona.
-Bardzo mi przykro mamy duży natłok został tylko jeden pokój z podwójnym łóżkiem ale za to z widokiem na morze.
-Vanessa?
-No niech będzie rzekłam i wzięłam od długonogiej szatynki klucz do pokoju 314. Poszłam w stronę windy. Nacisnęłam guzik 7 piętra i oparłam się o lustro. Po sygnale który informował o zatrzymaniu się windy na wybranym piętrze. Oderwałam się od ściany i wybiegłam z windy po czym zaczęłam szukać odpowiedniego pokoju.
-To chyba tu! krzyknął Mulat wskazując na mahoniowe drzwi.
-Trzymaj! rzekłam i rzuciłam w jego stronę klucz. Ten po złapaniu włożył go do zamka i delikatnie przekręcił. Wewnątrz pokoju było bardzo przytulnie. Niebiesko białe ściany współgrały z delikatną sofą w odcieniu kremowym. Zasłonki były koloru granatowego, podobnie jak obrus na ciemno brązowym stoliku do kawy, na którym ułożony był alfabetycznie stos czasopism. Na środku ogromnego pokoju stało duże łóżko z baldachimem. Pościel pachniała jeszcze proszkiem. Była ona śnieżnobiała w niebieskie groszki. Na łóżku leżało dokładnie  8 puchatych poduszek. Po prawej stronie wbudowana była ogromna szafa z19 półkami i miejscem dla ubrań na wieszakach.
-Może tu zamieszkamy? Spytałam Mulata oczarowana wystrojem pokoiku.
-Chętnie ale.. pp..
-P?
-Yyy to znaczy paczka! Nasza paczka w sensie chłopaki i w ogóle wiesz tęskniliby za nami.
-Spokojnie nie stresuj się rzekłam i pstryknęłam chłopaka w nos.
-Idziemy gdzieś potem? Spytałam zaciekawiona bo nie bardzo wiedziałam co mam założyć.
-Taa.. możemy wybrać się na molo podobno bardzo ładne.
-A co ta recepcjonistka Cię próbowała zaprosić.
-Brednie.Zazdrośnica.
-Że co! Ja i zazdrosna? I że niby o Ciebie? Niee wybij to sobie z głowy. Nie było tematu idę do łazienki. Wykrzyczałam i trzasnęłam za sobą drzwiami.

Po dłuższej kąpieli zabrałam się za ubieranie i za panowanie nad swoimi włosami. Postanowiłam je wysuszyć i rozczesać. Nie były one ani proste ani specjalnie kręcone czyli całkiem nieźle jak na mnie. Założyłam czapkę i wyszłam z pomieszczenia.
-No wreszcie. rzekł mało entuzjastycznie chłopak stojący przede mną w bokserkach i kilkoma rzeczami w ręku.
-Pospiesz się rzuciłam w jego stronę i wzięłam się za wypakowanie ubrań i gadżetów z toreb. Nawet się nie obejrzałam jak minęła godzina Zayn wyszedł z łazienki i byliśmy gotowi do spaceru po Sopockim molo. Było już po godzinie 20 więc wstęp był darmowy. W związku z tym że dzisiejsza noc była dosyć ciepła razem z nami było tam około 30 osób. Jednak z każdą minutą pozostawało ich coraz mniej. Przeszliśmy dokładnie całą długość molo. Po drodze zrobiliśmy sobie kilka pamiątkowych fotek. Nie obyło się bez szczerych rozmów, wyżaleń, zastrzeżeń... Kiedy nastąpiła chwila ciszy zaczęłam się śmiać.
-Co Cię tak cieszy?
-Nie tyle cieszy co bawi.
-A więc?
-Zawsze chciałam być jak Rose z Tytanica. Tak stanąć nad otwartym morzem, poczuć wiatr we włosach wiedzieć że nic mi nie grozi.. niczym się nie przejmować chodź przez minutę. Mulat rozejrzał się dookoła.
-Wejdź na ten szczebelek. Co prawda podkładu nie mam ale mogę zaśpiewać piosenkę i Cię przytrzymać.
-Jesteś kochany powiedziałam i wspięłam się na belkę. Zamknęłam oczy i zaczęłam wsłuchiwać się w słowa Zayna które tak bezpośrednio do mnie trafiały.. Po niecałych trzech minutach chłopak odwrócił mnie do siebie i posadził na belce, nasze usta miały się już połączyć kiedy...................





*********************************************************
Hej kochani<3 Witam was bo bardzo długiej przerwie. Z góry przepraszam
miałam już nawet zamiar zawiesić tego bloga z chwilowego braku pomysłów.
Dlatego też ta notka nie jest za bardzo wyrafinowana. Wiem że być może
spodziewaliście się czegoś lepszego. Jeśli tak przepraszam że was zawodzę.
Druga sprawa dotyczy troszkę małej aktywności z waszej strony. Skarby! To
wy jesteście siłą tego bloga komentując dajecie mi siłę do dalszej kontynuacji
tej historii. Jeśli wam zależy na poznaniu dalszych losów bohaterów skomentujcie,
dajcie głos w ankiecie, dodajcie do obserwowanych. Dla was to nie wiele a dla
mnie owszem jesteście prze cudowni szczególnie dziękuje użytkownikowi: <3Adaa
regularnie komentuje za co i ja odwdzięczam się miłymi opiniami na jej blogu.

Nie będę już zrzędzić dziękuje za wejścia głosy w ankiecie KOCHAM WAS!<3






















poniedziałek, 3 września 2012

Ósmy<3



-Niespodzianka! usłyszałam za swoimi plecami, szybko odwróciłam wzrok od Zayna i zbiegłam z górki do osób które były teraz w zasięgu mojego wzroku.
-Dziękuje wam wszystkim! powiedziałam i kolejno obdarzyłam ich buziakiem w policzek.
-Bliska przyjaciółka?! Ty wariatko rzuciłam w  stronęNaomi. Ona odpowiedziała szczerym uśmiechem.
-Will skąd wiedziałeś że mam dziś urodziny? Chłopak jednak uniknął odpowiedzi i wręczył mi prezent. Odwróciłam się teraz w stronę Zayna i w tym samym czasie ujrzałam policzkującą go Perrie. Szybko podeszłam do nich i o mało co nie dostałabym od niej. O mało co bo w ostatniej chwili Zayn nastawił drugi policzek. Zdezorientowana blondynka szybko opuściła imprezę, a ja zostałam z Mulatem.
-Co się stało.
-Zerwała ze mną i uderzyła jak zauważyłaś.
-Przykro mi powiedziałam głaszcząc obolałe policzki.
-Mnie nie powiedział uśmiechnięty. W tle usłyszałam muzykę.
-Zatańczymy? Spytał wyciągając w moją stronę rękę.
-Z przyjemnością powiedziałam i ruszyłam razem z nim w stronę innych tańczących osób. Po 15 minutach czegoś co w moim wykonaniu nie nazwałabym tańcem, usiadłam przy stoliku z Liamem i Danielle.
-I jak Ci się podoba niespodzianka.
-Bardzo, a już na pewno teraz.
-Co masz na myśli? Spytała zaciekawiona Dan.
-Już nigdy więcej nie ujrzymy tej tapeciary już nigdy rozumiesz!
-Liam słyszałeś to! Jak cudowniee.. powiedziała wznosząc toast. Podniosłam więc kieliszek i złączyłyśmy się w tak zwanym` stuknięciu`.


Po kilku godzinach zabawy zadzwonił do mnie telefon zalana łzami pobiegłam przed siebie. Dogonił mnie Zayn:
-Ej Van co się dzieje rzekł podnosząc mój  podbródek
-To wszystko moja wina! Wiedziałam że mam nie grać na tej gitarze. Rozumiesz! To przeze mnie moja babcia zginęła. Ja nigdy sobie tego nie wybaczę! Cokolwiek zrobię zawsze robię to źle! Wyrwałam się z jego objęć i pobiegłam w stronę lotniska. Spojrzałam na tablicę odlotów. Jedyny samolot, którym mogłam z tamtąd teraz uciec był do.. Polski? Słyszałam o tym kraju już od Majki. Wzruszyłam ramionami i kupiłam bilet. Zaraz potem siedziałam już na pokładzie samolotu. Wzrok wbiłam w okno. Po chwili usłyszałam tylko kroki biegnącej osoby, która usiadła obok mnie.
-Dlaczego to robisz?
-Nie pozwolę żebyś sobie coś zrobiła. Nie wybaczyłbym sobie.
-Dziękuje że jesteś. Powiedziałam i wtuliłam się w jego tors.


Totalnie bezradni stanęliśmy na ulicy `Bohaterów Monte Cassino` Zaczęłam się śmiać.
-Co ja co my tutaj robimy. Przecież kompletnie nic nie wiem o tym państwie. Jestem na prawdę nienormalna, głupia, przemądrzała, niedorosła, często naiwna, pyskata, nigdy nie słucham innych `bo co może się stać`zawsze wiem lepiej bo w końcu panna wszechwiedząca ma wszystko gdzieś . Mulat słysząc mnie ze śmiechu o mało co nie stracił zębów potykając się o własne sznurówki.
-Dobrze że chociaż torebkę wzięłam powiedziałam machając nią na wszystkie strony.
-Tak właściwie to co to za miasto?Spytał Zayn ze śmiechem na ustach.
-Sopot, bałwanie rzekłam rzucając w chłopaka pomięta ulotką.
-Jak się okazało nie postąpiłam dobrze przynajmniej nie było to przyjemne dla mnie bo wylądowałam w pobliskiej kupce liści. Przepraszam my wylądowaliśmy. Bo jak to już na mnie przypadało zaczepiłam o Willa? Jak to... Nie to pewnie nie on.. powiedziałam w myślach i otrzepując sukienkę pobiegłam w stronę Mulata.





***************************************************
Takie tamm dodaję z racji tego że dawno nie było.
Wiem, wiem jest totalnie beznadziejny.. Ale mam nadzieję że chociaż
to wam wynagrodzi ta beznadzieję powyżej:





No i moja nutaa!<3