Jedenasty♥♥♥
Z perspektywy Vannesy:-Vanessa! krzyknął Harry rzucając się na mnie, a ja na walizki.
-Boże nie było mnie dwa dni, muszę Ci znaleźć jakąś dziewczynę inaczej mój mózg zeświruje.
-Matko zejdź z niej musi jakoś dotrzeć na wesele naszych rodziców powiedział Liam stojący tuż obok Maksa.
-Wesele? Spytałam podpierając się łokciami o podłogę.
-Proszę, to zaproszenie na ślub. Odbędzie się za dwa tygodnie.
-Dziękuje że o mnie pomyśleliście powiedziałam przytulając ich obu.
-Mamy nadzieję że przyjdziesz.
-Oczywiście rzekłam uśmiechając się. Teraz muszę was przeprosić lecę do łazienki się ogarnąć,a potem spotykam się z Majką.
-Kto to taki?
-Moja przyjaciółka ze szkoły, dawno się nie widziałyśmy i chce mnie gdzieś zaprosić w przyszło sobotę. Lecę możecie tu zostać ale nie czekajcie na mnie rzekłam i udałam się do łazienki.
Wzięłam prysznic,upięłam koka i się przebrałam . Potem wyszłam z łazienki i udałam się do wcześniej umówionej galerii.
-Gdzie ty się podziewałaś kochana! krzyknęła mocno mnie ściskając.
-To dla Ciebie, pamiątka z Polski powiedziałam wręczając jej marynarskie kolczyki.
-Są śliczne, ja też mam coś dla Ciebie rzekła podając mi torbę z ubraniami.
-Co to takiego spytałam ze zdziwieniem.
-Włożysz to na koncert One Direction, na który idziemy własnie w sobotę.
-Chętnie i dziękuje.
W centrum spędziłyśmy bardzo miły dzień. Poszłyśmy na lody, do kina i do jednego ze sklepów aby wybrać sukienkę w której miałam pójść na wesele.Po wyczerpującym i szalonym dniu wróciłam do internatu. Wszyscy tam jeszcze byli.
-Hej. Mam taki pomysł w sobotę idę na koncert One Direction, może wybierzecie się z nami? Maks Naomi i Danielle pokręcili głową zgadzając się, ale pozostała piątka zrobiła duże oczy i odmówiła. Zayn szybko opuścił pokój więc reszta też się pożegnała i wróciła do domu.
-Co jego ugryzło? spytałam rudowłosą.
-Nie mam pojęcia, opowiadaj jak było w Polsce powiedziała poprawiając poduszkę i podpierając się na niej.
Z perspektywy Zayna:
Kiedy wróciłem do domu wszyscy domownicy już tam byli. Rzuciłem więc tylko kluczyki na półkę i po schodach wbiegłem na górę, a następnie do swojego pokoju.
Usiadłem na łóżku, oparłem się o ścianę i przytulając poduszkę spuściłem głowę w dół. Do pokoju wszedł Liam.
-To musi kiedyś nastąpić powiedział głaszcząc mnie po plecach.
-Ale nie teraz, rozumiesz! Powinienem od razu się przyznać, ale nie! Wolałem żeby mnie lubiła za charakter, a nie za sławę.
-Nie będzie aż tak źle powiedział.
-Ty nic nie rozumiesz! Kiedy byliśmy w Sopocie powiedziała że nie lubi osób które kłamią! No i jeszcze że mam tego nigdy nie robić!
-To zmienia sytuację... rzekł robiąc kwaśną minę.
-Proszę zostaw mnie samego, rzekłem kładąc głowę na poduszce.
-Będzie dobrze powiedział i opuścił mój pokój.
♣♣♣♣♣♣♣♣♣♣♣♣♣♣♣♣♣
Hejj;** Dodaję bo mi się strasznie nudzi następny niebawem;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz