Ósmy<3
-Niespodzianka! usłyszałam za swoimi plecami, szybko odwróciłam wzrok od Zayna i zbiegłam z górki do osób które były teraz w zasięgu mojego wzroku.
-Dziękuje wam wszystkim! powiedziałam i kolejno obdarzyłam ich buziakiem w policzek.
-Bliska przyjaciółka?! Ty wariatko rzuciłam w stronęNaomi. Ona odpowiedziała szczerym uśmiechem.
-Will skąd wiedziałeś że mam dziś urodziny? Chłopak jednak uniknął odpowiedzi i wręczył mi prezent. Odwróciłam się teraz w stronę Zayna i w tym samym czasie ujrzałam policzkującą go Perrie. Szybko podeszłam do nich i o mało co nie dostałabym od niej. O mało co bo w ostatniej chwili Zayn nastawił drugi policzek. Zdezorientowana blondynka szybko opuściła imprezę, a ja zostałam z Mulatem.
-Co się stało.
-Zerwała ze mną i uderzyła jak zauważyłaś.
-Przykro mi powiedziałam głaszcząc obolałe policzki.
-Mnie nie powiedział uśmiechnięty. W tle usłyszałam muzykę.
-Zatańczymy? Spytał wyciągając w moją stronę rękę.
-Z przyjemnością powiedziałam i ruszyłam razem z nim w stronę innych tańczących osób. Po 15 minutach czegoś co w moim wykonaniu nie nazwałabym tańcem, usiadłam przy stoliku z Liamem i Danielle.
-I jak Ci się podoba niespodzianka.
-Bardzo, a już na pewno teraz.
-Co masz na myśli? Spytała zaciekawiona Dan.
-Już nigdy więcej nie ujrzymy tej tapeciary już nigdy rozumiesz!
-Liam słyszałeś to! Jak cudowniee.. powiedziała wznosząc toast. Podniosłam więc kieliszek i złączyłyśmy się w tak zwanym` stuknięciu`.
Po kilku godzinach zabawy zadzwonił do mnie telefon zalana łzami pobiegłam przed siebie. Dogonił mnie Zayn:
-Ej Van co się dzieje rzekł podnosząc mój podbródek
-To wszystko moja wina! Wiedziałam że mam nie grać na tej gitarze. Rozumiesz! To przeze mnie moja babcia zginęła. Ja nigdy sobie tego nie wybaczę! Cokolwiek zrobię zawsze robię to źle! Wyrwałam się z jego objęć i pobiegłam w stronę lotniska. Spojrzałam na tablicę odlotów. Jedyny samolot, którym mogłam z tamtąd teraz uciec był do.. Polski? Słyszałam o tym kraju już od Majki. Wzruszyłam ramionami i kupiłam bilet. Zaraz potem siedziałam już na pokładzie samolotu. Wzrok wbiłam w okno. Po chwili usłyszałam tylko kroki biegnącej osoby, która usiadła obok mnie.
-Dlaczego to robisz?
-Nie pozwolę żebyś sobie coś zrobiła. Nie wybaczyłbym sobie.
-Dziękuje że jesteś. Powiedziałam i wtuliłam się w jego tors.
Totalnie bezradni stanęliśmy na ulicy `Bohaterów Monte Cassino` Zaczęłam się śmiać.
-Co ja co my tutaj robimy. Przecież kompletnie nic nie wiem o tym państwie. Jestem na prawdę nienormalna, głupia, przemądrzała, niedorosła, często naiwna, pyskata, nigdy nie słucham innych `bo co może się stać`zawsze wiem lepiej bo w końcu panna wszechwiedząca ma wszystko gdzieś . Mulat słysząc mnie ze śmiechu o mało co nie stracił zębów potykając się o własne sznurówki.
-Dobrze że chociaż torebkę wzięłam powiedziałam machając nią na wszystkie strony.
-Tak właściwie to co to za miasto?Spytał Zayn ze śmiechem na ustach.
-Sopot, bałwanie rzekłam rzucając w chłopaka pomięta ulotką.
-Jak się okazało nie postąpiłam dobrze przynajmniej nie było to przyjemne dla mnie bo wylądowałam w pobliskiej kupce liści. Przepraszam my wylądowaliśmy. Bo jak to już na mnie przypadało zaczepiłam o Willa? Jak to... Nie to pewnie nie on.. powiedziałam w myślach i otrzepując sukienkę pobiegłam w stronę Mulata.
***************************************************
Takie tamm dodaję z racji tego że dawno nie było.
Wiem, wiem jest totalnie beznadziejny.. Ale mam nadzieję że chociaż
to wam wynagrodzi ta beznadzieję powyżej:
No i moja nutaa!<3


Świetny rozdział. Już nie mogę doczekać się następnego :)
OdpowiedzUsuń